"Chłopcy Lindenowcy" na pasie startowym :)

Wyrobili się dobrze i już są gotowi do wyjazdu. Planują ruszyć w sobotę przed tym jak pierwszy kur zapieje (pierwszy skunks się zesra). Garfield rusza prawdopodobnie dziś wieczorem. Już mamy "telepkę" i sto tysięcy telefonów od samego rana :). Będzie pysznie :).

sławetny "Kurort" :)

Skradziono motocykl Pitra!!!

Sprawa jest taka, że teraz potrzeba oczu do przeszukiwania neta - motocykli KTM i części do nich. Na terenie też trzeba się rozglądać oraz nadstawiać ucha żeby ewentualnie wychwycić tematy o jakichś rewelacjach cenowych do wyhaczenia.
Ogólnie motor (KTM EXC 450 2007) był dosyć charakterystyczny - akcesoryjny zbiornik paliwa, czarne plastiki, przednia lampa Acerbisa, nieoryginalny wydech, amortyzator skrętu. Mam tylko jedno konkretne zdjęcie jego maszyny, to musi wystarczyć. Niech działa kto może, szkoda byłoby poddać się bez walki.

Na służbie

W sumie to jadąc nawet "na lewiźnie" w terenie, nie mamy większego zagrożenia ze strony stróżów prawa. Na piechotę nas nie dogonią, tym bardziej samochodem a quad i tak prędzej czy później zakleszczy się gdzieś na wąskiej ścieżce. Zastanawiam się co by jednak było, gdyby chcieli nas capnąć walcząc tą samą bronią co my? Oj, zrobiłoby się nieciekawie ;).

KTM wersja "policaj"
... i wersja "pan leśniczy"

Patrzeć i podziwiać

Krzysiu Birch, sympatyczny nowozelandzki enduro-spec tym razem daje popis jak kontrolować dużego adventurera w niecodziennych warunkach. Fajnie to wygląda - i jego jazda i sam sprzęt :).

Palenisko made by Piter

Cudo już praktycznie wyszykowane, teraz tylko pomalować na pomarańczowo, dodać logo KTMa i można startować z sezonem grillowym. Próba za dwa tygodnie ;).



AKTUALIZACJA:

Z pomarańczy nie wyszło nic ale źle nie jest ;)
To było łoże w kolorze czerwonym...

Bikepics.com

Przy okazji dodawania nowych linków do panelu bocznego przypomniałem sobie o BikePics. Wlazłem na swój stary jak świat profil i olśnienie - jak fajnie, że wrzuciłem tu kiedyś te foty! Huska, moje pierwsze moto w Stanach - kilkanaście zdjęć, których nie mam już na twardzielu! Ocalało niczym szkielet dinozaura w mezozoicznej warstwie naszej planety! Dalej - pomarańczowo szara czteryseta, kiedy to było?! No i dwa ostatnie dzieła doskonałe stworzyciela nieba i dirtbike'ów - Katoomy serii RC4. Czeka mnie jeszcze wiele "update'ów" bo trochę materiału od ostatniej mojej wizyty na tym portalu się zebrało. Wam też polecam, nie wiadomo kiedy człowiekowi zbierze się na wspominki, a nie zawsze mamy te rzeczy ładnie uporządkowane w dokumentach na pececie.

Jeszcze raz Tadek

Parę ujęć zaskakuje i bawi, sami sprawdźcie ;).

Podnieść kurz - Triumph Scrambler


Coraz śmielej wychyla się słońce, nie jest jeszcze super ciepło ale wiosnę w powietrzu już się czuje. I jak co wiosny w głowie zapala mi się kontrolka na jazdę :). Że będzie offroad to jasne, z tym, że od czasu do czasu bierze mnie poważnie na coś, czym mógłbym pobawić się w dalsze przejażdżki i uaktywnić obumarły człon "bloga offroadu i turystyki motocyklowej" ;).

Od lat moim faworytem jest tu Versys, jednak jego pozycję ma szansę podważyć brytyjski dżentelmen - Scrambler, którego od równie dawna jestem fanem. Dwa różne motocykle będące na topie grup, które reprezentują: Kawasaki - nowoczesnych, średniolitrażowych motocykli do wszystkiego i Triumph - stylizowanych na klasyki z lat 60. mocarzy wiejskich bezdroży.

No bo co innego mogłoby zainteresować gościa takiego jak ja? Wielbiciela motocykli dla samotników kochających otwarte przestrzenie?
- "Przecinak"? Jak dziwka - raz a dobrze, do domu się nie zabiera, ogólnie ryzyko.
- Jakiś naked ze średniej półki? - nuda, ani to szybkie ani wygodne i do tego nijakie w wyglądzie.
- Hi-Tech Adventurer? - albo hi-tech albo adventurer więc odpada.
- Chopper? - nie, ja chcę czegoś na czym da się jeździć!

A taki Scrambler ma i charakter, historię, wygląd, brzmienie, niezawodną, a przy tym urokliwą, klasyczną technikę. Wystarczy na nim usiąść a człowiek jakby przeniósł się w czasie. Ciężkawy ale dostojny, niski i muskularny. Takie kiedyś były motocykle za ich najlepszych lat. Dlatego właśnie rzesze dzisiejszych "motórzystów" mają zakusy aby znów skorzystać z czegoś wypróbowanego, co dawało frajdę pokoleniom ich ojców a może nawet i dziadków. Tu trzeba silniejszej ręki i twardszej dupy ale jazdę czerpie się całym ciałem. Rozkosz przenika do umysłu a stąd już tylko krok do uzależnienia. Kurwa, chyba mnie rozniesie, idę poszukać najbliższego dealera ;P.



Za te białe trampki gość powienien dostać czerwoną kartkę!


I najbardziej chyba znana scena filmowa z motocyklem w roli głównej - Steve McQueen i jego Triumph 6T (The Great Escape). Wstyd nie znać.