Otagowany

Wrzuciłem sobie na kask i do kluczyków lubelskiego koziołka. W ogóle jakbym mógł, to cały bym się oblepił Lublinem ;). To chyba taka cecha emigrantów, że na obczyźnie ich patriotyczny pierwiastek po prostu eksploduje :). Coś w tym jest...

Gdzieś w środku to też moja chęć bezpretensjonalnego wtrącenia, że będąc w "zagłębiu polonijnym" wschodniego wybrzeża Stanów, niekoniecznie muszę być z gór, spod Białegostoku czy "z samej Łomży". Jam jest Lubelak!!! Człowiek z krainy cebularza! :D