"Kupujemy Kateemy"

"Świat oszalał" - donosi reporter portalu "Ędurołej". "W salonach u 'pomarańczowych' wieczne kolejki, zapasy opróżnione a ludziom wciąż mało! To już nie moda, to wręcz epidemia! Nie mieć w garażu KTMa to wbrew filozofii nowoczesnego obywatela kuli ziemskiej. Pod hasłem "Kupujemy Kateemy" kryje się ogólnoświatowy ruch protestu przeciwko wszystkiemu co nie pomarańczowe. W skrócie - lejemy na Putina, lejemy na komisję Macierewicza, lejemy na kryzys gospodarczy, lejemy na chujową pogodę w weekend! Ten modernistyczny trend zawładnął zarówno maluczkimi jak i personami zasiadającymi po Bożej prawicy. W tym drugim gronie notujemy nowych posiadaczy mainstreamowej, austriackiej marki - dobrze wszystkim znanego bywalca "garfilowskich" salonów, miejscowego celebrytę - Jacksona, jego przyjaciela Bladego Józka oraz niejakiego Adama M., swego czasu rekordzistę w spożywaniu bananów z bułką.
Z tego co mi wiadomo, najgorliwszymi poplecznikami akcji "Kupujemy Kateemy" są byli właściciele maszyn ze stajni Husqvarny. Krążą legendy o skatowanych prawie na śmierć Huskach, zamykanych w komórkach z węglem. Nie dysponuję na dzień dzisiejszy materiałem dokumentującym te przerażające sceny ale jak już zrobię te fotki to nie ominie mnie gloria w konkursie World Press Photo.

A teraz garść dostępnych faktów:

dwusetka Jacka
"tri-fifti" Józka
"ćwiartka" Adama (fot. ze strony Redbulla)
>TUTAJ< parę słów na ten temat


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No ale nie dajmy się zwariować. Nie samym KTMem człowiek przecież żyje! Na ten przykład mój młody zaczął edukację w przedszkolu. Aż miło popatrzeć :D.


Rycerz szuka miodu?

David Knight, można powiedzieć, że specjalizuje się już w zmianie barw teamu. Był KTM, Kawasaki, niedawno Honda a aktualnie... Sherco! To (chyba) nie żart. Wg jego zapewnień będzie startować czterosuwową TRZYSETKĄ! To już wogóle mnie zabiło. Przecież wiadomo, że to chłop jak dąb i 450 się pod nim uginała. Jakoś nie mogę go sobie wyobrazić na trzysecie ale kibicuję bo jego wybór potwierdzać będzie słuszność mojej starej tezy, że jeśli chce się coś w tym sporcie osiągnąć to nie można brać na garba dodatkowych kilogramów. Tendencja do downgradingu zatacza coraz szersze kręgi i nie mówię tu tylko o zawodowcach. Każdy amator o zdrowych zmysłach nakrywa plandeką DRZy, KLRy i inne podobne charakterem zawalidrogi a przesiada się na lekkie i poręczne, coraz to wydajniejsze silnikowo sprzęty. Tylko patrzeć jak z mojej czterysety naród będzie szydzić :/.




Nawet ładny :)

Emergency!!! - Dual Sport w Newark, NY

Nie dawniej jak w sobotę widziałem się z Tomciem. Ostatnio z rzadka wpadamy na siebie więc jakoś tak spontanicznie zareagowaliśmy na swój widok. Wychwyciłem jego posturę pośród zgiełku ulicy, w sumie zrobiliśmy to jednocześnie. Wyciągnęliśmy się w łuk, żeby wynieść nasze pozdrowienie ponad  nieznośne zagęszczenie materii, występujące w naturze gdzieś do wysokości lamperii. Magnetyzm sytuacji sprawił, że znaczną odległość nas dzielącą zniwelowaliśmy nie bacząc jak odbierze to teoria fizyki. A my potrafimy być szybcy nie tylko na dwóch kołach ;). Jeszcze tylko grabula na przywitanie i do konkretów.

Nie udało nam się ustawić z jazdą na niedzielę bo obowiązki... Tomuś jednak napomknął coś o "dual sportowej" imprezie w niejakim Newarku. Oczywiście nie tym z którym prawie sąsiadujemy ale nowojorskim. Zresztą nieważne, liczy się, że znów jest okazja wyrwać się na dwudniowy wypad.
Termin nieodległy, podobno przyszły miesiąc więc powoli trzeba "obwąchiwać" sprawę. Obiecał, że skontaktuje się z koleżką , który naraił temat i wkrótce będzie wiadomo co i jak.
-"No to siemano"- powiedzieli i się rozeszli...

Taki już jestem, że jak se na necie pożądnie nie posiedzę chociaż ze dwie godziny dziennie, to mnie trzęsie. Dlatego w niedzielę po południu, przypomniawszy sobie o sprawie zacząłem wpisywać odpowiednią frazę do "Googla". Na moje zapytanie "dualsport newark ny" otrzymałem konkretne przekierowanie. Najpierw TUTAJ a później, już po nitce do kłębka, czyli TUTAJ.
No i aż mi w dwunastnicy zabulgotało :(((. Piętnasty wrzesień!!! Kurwa, no to żeśmy zaszaleli, impreza właśnie się odbywa! Bez nas!!! Musiałem uspokoić temperaturę ciała mocno schłodzonym czteropakiem...
Już dobrze... Chociaż gniew pozostał to zatamowałem chociaż krwawienie z nosa. Ponownie mysz w dłoń i próbuję brnąć przez ten niełatwy temat bez emocji.
-"No to gdzie to, kurwa, jest?"
Teraz na tapecie mapy Googla. Wpisuję "Newark, NY" i z zamkniętymi oczami uderzam ENTER. Czekam, choć wiem, że wynik już jest. Próbuję w myślach oddalić nawrót agresji.
Uchylam powiekę w prawym oku... No, iiiiiiii.... ..... .... Jeeeeest!!! Haha!!! Trzysta mil od nas! Pies go jebał w takim razie! Można się brać za drugi czteropak :D.

Jaki z tego morał? Nie wiem ale okazja do wypicia znakomita :).