Talent + praca popłaca

Z tym się trzeba urodzić. Później trzeba to w sobie odkryć. Następnie rzucić wszystko aby trenować i doskonalić się w każdym wolnym czasie. Mając te rzeczy poukładane należy jeszcze znaleźć odbiorcę i umieć się zaprezentować by dobrze się sprzedać. Logiczne ale czy proste? Chyba nie bo każdy mistrz w swoim fachu, którego nazwisko jest na ustach świata to jeden na milion. Czy temu koleżce się uda? Patrząc na to co wyrabia to chyba jest na dobrej drodze 🙂.


Poprawić fabrykę

To nie pierwszy raz kiedy mam problemy ze sprzęgłem w moim motocyklu. Poprzednio obrzydzały mi jazdę Katoomem. Nie wiedzieć czemu gówno ciągnęło od samego początku choć moto było praktycznie nowe, z minimalnym przebiegiem. Kombinowałem z wymianą tarcz, sprężyn, pomiary, testy i nic, ciągle to samo. Kiedy zacząłem obwiniać kosz sprzęgła skończyłem się tym przejmować bo wymiana byłaby po prostu nieopłacalna. Przeszedłem nad tym do porządku dziennego i tyle...

Na leżance w zabiegowym 😉

Zabolało po raz kolejny kiedy odkryłem, że coś niedobrego dzieje się z Yamahą. Pojawiło się tzw. terkotanie sprzęgła. Przy ruszaniu, kiedy tarcze zaczynają się sklejać czuć na kierownicy irytujące wibracje. Do przebiegu 6000 mil dałem mechanizmowi czas na dotarcie. Była też wizyta w serwisie ale mechanik po jeździe testowej stwierdził, że on nic nie czuje 😎. Oczywiście jak najbardziej spodziewałem się takiego wymijającego komentarza. Parłem jednak do przodu i gość stwierdził:
"OK, mogę rozebrać to sprzęgło. Jeśli znajdę usterkę to zrobię to na gwarancji ale jeśli nie znajdę, musisz zapłacić 300 dolców za serwis."

Tego też się spodziewałem i już w myślach widziałem scenariusz jak frajersko wypływa mi z kieszeni trzy stówy... Podziękowałem, życząc miłego dnia.

Przetrząsnąłem cały internet i trochę już zniecierpliwiony, postawiłem zastosować metodę siłową i po chamsku przytrzeć tarcze 😊. Zaparłem się o murek i parę minut (oczywiście z przerwami) ślizgałem się na półsprzęgle. Po pierwszej próbie miałem wrażenie, że coś to dało. Poprawiłem i dałem się ostudzić silnikowi. Po ponownym odpaleniu terkotanie jednak powróciło i zalała mnie krew 😡😆. Szybka akcja z szukaniem zestawu tarcze + sprężyny i poleciało zamówienie. Nie wyszło drogo. Dostałem komplet z uszczelką pod pokrywę, całość za jakieś $140. Oczywiście nic nie gwarantowało, że nowe części pozwolą pozbyć się tej bolączki ale zaryzykowałem. I opłaciło się. Do tej pory nie wiem co dokładnie było przyczyną bo nie mierzyłem i nie oglądałem pod mikroskopem każdego wymienionego elementu. Tak czy inaczej w tej chwili wszystko gra, akcja sprzęgła jest wzorowa a ruszanie płynne i przyjemne 💪. Czasem, jak widać, trzeba poprawić fabrykę 😉.

Projekt żużlówka!

Ciekawostka dla wielbicieli żużla, "motogrzebaczy" i ambitnych (choć mniej zamożnych) konstruktorów! Ktoś wymyślił sobie dojeżdżać do pracy żużlówką 😎. Na pierwszy rzut oka pomysł niedorzeczny ale podejmując kilka (dobrze przemyślanych) kroków ku uczynieniu kompromisu między sportem zamkniętym na arenie a zwykłą uliczną jazdą można go urzeczywistnić. Żużlówka z hamulcami i skrzynią biegów jako hybryda przyszłości? Niemożliwe? W takim razie oto i dowód! Ja jestem pod wrażeniem! 👌

Eddie Van Halen - człowiek, który onieśmielił mnie do gitary


EVH

Za małolata mało kto nie wyginał się ze szczotką przed lustrem. Wyginałem się i ja. Za jakiś czas wyginałem się z gitarą. Na wyginaniu niestety się skończyło bo próby nauki gitarowego "tappingu" zweryfikowały mnie jako kandydata na muzyka. Zrozumiałem, dlaczego o Van Halenie mówi cały świat a o mnie nikt 😝 .

Ta jego kultowa "popaćkana" Baretta, zawadiacki uśmieszek i papierosek zatknięty na końcu gryfu... I te jego ruchy, przy których dzisiejsze kocie ruchy małolatów to obciach. On był zjawiskowy. Tym swoim naturalnym, młodzieńczym, Edkowym urokiem kradł kobietom status płci pięknej... To się po prostu działo i lśniło...

Dziś zamknęła się historia jego życia ale inspirować następne pokolenia muzyków i słuchaczy będzie zawsze. To jemu zawdzięczamy to, że rockowe granie gitarowe jest tu gdzie jest. Pięknie to robił, za to mu dzięki. A utwór "Why Can't This Be Love" to jeden z moich ulubionych na "wszechczasach", mimo, że akurat w wersji koncertowej (studyjnie podrasowanej) Eddie stoi za klawiszem 🙂.

Wielką przyjemnością było Cię słuchać i obserwować, Mistrzu! Teraz odpocznij...