Ale osso chozi?

Fabularna produkcja filmowa inspirowana czeskim enduro??? :D. Nie udało mi się odgadnąć co autor miał na myśli ;P.

Konto wyzerowane

Dziś w godzinach południowych pożegnałem się z rodzicielką mych snów o wolności - piękną pomarańczową istotą o pojemności 400 ccm. Były ku temu pewne powody ale nie sprzedawałem moto z lekkim sercem. Teraz będzie trwać walka z czasem i własnym lenistwem. Kasa za sprzęt zasiliła fundusz rozwoju mojej drugiej pasji - filmowania. Jeśli dobrze się postaram przerwa od jazdy nie powinna być długa, wszystko w moich rękach. Zamierzam się poddać próbie na siłę charakteru. I zamierzam ją przejść jak tornado przez zagon kartofli! A co, kurwa?!

ostateczna pieszczota







Niekończący się sezon

Dla niektórych (szczególnie tych bogatszych) nie ma problemu pauzy zimowej od jazdy. Specjalny kit do motocykla kosztuje sporo kasy ale jak patrzę jaką frajdę to daje, to aż mnie korci żeby sprzedać nerkę ;P.

Potrącenie narciarza na stoku

Nie dosyć, że bez mózgu to jeszcze bez jaj... No i od tej "państwowej" kary lepszy byłby porządny wpierdol od rodzonego tatki a na utrwalenie "nabytej wiedzy" wpierdol od tatki poszkodowanego chłopaka. Starym, głupim koniom też by się należało dać czasem batem po garbie.

Red Bull 111 Megawatt by Enduro Krzeszowice guy:)

Mój ulubiony film enduro na dzień dzisiejszy. Konkretna jazda i humor połączone pomysłowym montażem - zajeboza! Szacunek dla koleżki!

Noworoczna aktualizacja zbiorcza

Nawet nie wiem czy jest co podsumowywać, a tym bardziej snuć noworoczne motocyklowe plany. Sezon jeździecki 2014 kończę wynikami zakrawającymi na żart - chyba ze cztery lub pięć razy w terenie... Różne są tego powody. Poczynając od tego, że sam się nie mobilizowałem aż po to, że zmienił się profil na jazdę u reszty załogi. Takie życie....

Nie chciałem niczego robić na siłę, dla mnie ta pasja to od zawsze wewnętrzna potrzeba, wręcz nałóg a nie nabyte przypadkiem rzepy na ogonie. Więc skoro nie czułem klimatu to nie było sensu go sztucznie podsycać i tyle.
W minionym roku miałem plan pośmigać jak zawsze, czyli konkretne wyprawy w zróżnicowany teren i poszukiwanie nowego. Miałem wrażenie, że oprócz mnie na taki scenariusz nie miał ochoty nikt więc przyschło to wszystko jakoś tak samoczynnie. O tyle nad tym nie ubolewam, że jestem spokojny o to, że za jakiś czas i tak wrócę do tego co lubię najbardziej - czyli " wypraw z zróżnicowany teren i poszukiwania nowego". Kwestia tylko tego jak długo potrwa ten marazm i kto ewentualnie pomoże mi go przełamać...
Zakładam bardzo prawdopodobny scenariusz - moje latorośli odziedziczą benzynę we krwi i razem z pojawieniem się owłosienia łonowego zaczną poszukiwania wymarzonej maszyny. A wtedy tatuś podpowie co i jak :). Jeśli nie odziedziczą (równie prawdopodobny scenariusz co "bardzo prawdopodobny") to jeszcze lepiej, przynajmniej nie będę się gryzł, że narażają zdrowie w imię najsympatyczniejszej pasji na świecie ;).
Trzeci, równie prawdopodobny scenariusz co oba poprzednie "bardzo prawdopodobne" jest taki, że kumulujący się żal wywołany kryzysem wieku średniego wreszcie przeleje czarę goryczy. A wtedy w przypływie resztek młodzieńczej fantazji zakupię "bardzo pomarańczowy rocznik bieżący" i nie patrząc na nic, po prostu będę kultywować offroadowe wyprawy solo :D. Aha, no bo to, że czterysetka idzie do ludzi już prawie przesądzone...

Generalnie jeśli jeździć to bardziej w stronę turystyki a nie użerania się z hardkorem, po prostu przeszło mi stawianie sobie sportowych wyzwań, przynajmniej tak mi się wydaje. Priorytetem musiałby być motocykl z "blachą", legalny na drogach, żebym mógł przemieszczać się bez stresu tam gdzie mam ochotę. No i oczywiście dualsportowe imprezy, tego chciałbym pilnować.

Na bogate treści blogowe w najbliższym czasie nie ma zatem co liczyć, chyba, że wiosna mnie samego zaskoczy i zacznę jeździć ;). Jeśli załoga będzie się chciała czymś podzielić to oczywiście jak najbardziej będzie miejsce na takie wpisy. Może z Polski coś ciekawego się trafi (pozdrowienia dla Barańskiego), może jakieś internetowe zajawki... No i jest trochę materiału foto i wideo z jazd, będę chciał to jakoś poukładać. A na zimowe wieczory wystarczająco bogata jest baza archiwalnych postów, bawi mnie przeglądanie tego, po to właśnie stworzyłem Enduroway i pod tym względem spełnia swoje zadanie :).

Podsumowując - szczęśliwego Nowego Roku, gumowych drzew i nie kończących się podjazdów! Kto ma na czym i ma ochotę niech śmiga, ja za ten czas dostroję odbiornik ;).


Nie powiem, takie cudo mocno by mnie zmotywowało ;P...