Koniec sezonu ;)

Na rozgrzewkę przed jazdą dobrze jest rozruszać stawy i mięśnie. Takie dwie, trzy minuty rozciągania zawsze dobrze wpływa na samopoczucie. Trudno jednak uznać za celowe maksymalne forsowanie organizmu na wstępie. A taką właśnie metodę zafundował nam Jackson.
 Ledwo ruszyliśmy a młody wpadł na pomysł żeby pognać tak żeby było najweselej, czyli sposobem "jeździec szybki ale bez głowy". Zjechał przepastną stromizną, która okazała się drogą jednokierunkową. Czyli żeby się stamtąd wydostać, trzeba było wydrapać się spowrotem na szczyt. Oczywiście to już przerosło rycerza i reszta musiała złazić do niego i pchać w ten zajebany upał jego chabetę do góry.
Ja serce miałem już w gardle, ogień w klacie a nogi nie chciały iść. Józek po męczarniach wyrwał sprzęta do góry po czym puścił parę uszami i nosem. Jacuś zebrał opierdol i powoli zaczęliśmy się zbierać do drogi.

 Pierwsze mile były kryzysowe, w takim żarze jaki lał się z nieba nie mogliśmy się zaaklimatyzować. Ledwo dawaliśmy radę utrzymywać się na motocyklach więc chcąc wykonać plan musieliśmy się spiąć.
 Poprzedniego dnia w okolicy jechał rajd enduro i chcieliśmy wpaść na jego trasę. Sami nie dalibyśmy rady znaleźć tego miejsca ale posiłkując się wiedzą spotkanych po drodze riderów trafiliśmy wreszcie na właściwą ścieżkę. Zdziwiło mnie to, że była nie mniej wymagająca niż te z harescramble, może nawet wręcz przeciwnie. Było bardzo wąsko, ślisko i wyboiście. Jednakże odjechaliśmy co trzeba, bośmy nie końskim moczem robieni.

 Po jakimś czasie zboczyliśmy ze szlaku z pomysłem na udanie się w kierunku RT 81 po to żeby znaleźć tunele pod autostradą. Józek trochę zagrzebał się w sieć miasteczek na tym obszarze i dużą część czasu spędziliśmy na walce żeby się z tego wyplątać i jechać wyłącznie offroadem. Udało się to w okolicy Buck Run gdzie wcześniej miałem już okazję być i kojarzyłem tamtejsze tereny.
 Przeprawialiśmy się przez rzekę, a tam już pełny hardkor. Jak zawsze gdy wchodzi w grę jazda po głazach zatopionych pod wodą. Koniec tej męczarni uwieńczyła wizyta nad krystalicznym rezerwuarem, było błogo...




 Kąpiel wpłynęła na nas odświeżająco i mobilizująco. Jadąc wzdłuż RT 81 mamy miski uśmiechnięte do ucha do ucha bo całkiem ciekawie tu ktoś wyrył koleiny.
 Pierwszy tunel (którego koledzy nie zauważyli) zdawał się niemożliwy do przejazdu, rozlewisko przy nim wyglądało na zbyt głębokie. Przejeżdżamy autostradę "klasycznie" ją przecinając i "węszymy" po jej północnej stronie. Naprawdę jest gdzie pojeździć. Drugi tunel odnajdujemy po niedługim czasie i ten jest komfortowy. Zapisuję punkt, będzie na przyszłość :).

 Krążymy po okolicy aż wreszcie wpadamy na singiel jak marzenie, istny błotny rollercoaster! Gdyby nie to, że kończył się niespodziewanie zupełnie niczym w środku lasu dałbym mu "Like It!" na Facebooku ;P. A tak kombinacje bo robić nawrotu nie było sensu, po prostu byłaby to misja nie do pokonania biorąc pod uwagę jak trudne zjazdy przed momentem pokonywaliśmy.
Każdy bierze się na swój sposób i walczymy bandycko ryjąc ściółkę. Efekt - obita noga Józka, który jednak mimo tego wdrapuje się prawie na sam szczyt gdzie zaczynaliśmy zjazd. Pozostali walą w dół ale tutaj też słodko nie jest. Jędrek i ja jakoś dajemy radę ale bracia pakują się w tarapaty. Tyle szalonych gleb pod rząd chyba nigdy nie zaliczyli. Szczególnie Tomuś wyglądał na zdruzgotanego co wywołało u niego szybkość i wściekłość.
Ponad wszystkie te złe emocje wyrasta jednak suchota w gardle. Na szczęście jest strumyk! Ryje do ziemi i zasysamy! To jest to!

 Wyjeżdżamy do asfaltówki i dzielimy się na grupy. Ja z Tomkiem jedziemy po trucka a Jackson i Jędrek będą robić za sanitaruiszy przy kontuzjowanym Józku.
 Wracamy do nich może po półtorej godzinie odnotowując znaczną poprawę w samopoczuciu poszkodowanego. Razem z Jacksonem rozdzierają mrok snopem białego światła "ledówek" i natarczywym turkotem wydechów, nie dając pożyć leśnym stworzeniom. Młodość ;P...

Na jazdę w takich warunkach pogodowych można tylko rzec jedno - koniec sezonu ;).


o ten jeden funcik za bogato ;P
piwo ukształtowało to piękne ciało
fajura # 1
fajura # 2
499???
polana gdzie odbywały się odpoczynki po karkołomnym zjeździe

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

UWAGA! Aby dodać komentarz nie musisz się logować. Wystarczy kliknąć na opcję Nazwa/adres URL i wpisać swoje imię lub ksywkę.
Śmiało! :)
Każdy wpis musi być zatwierdzony więc proszę o cierpliwość. To dla dobra kultury dyskusji i zachowania pewnych standardów na blogu. Innymi słowy - admin nie śpi, żeby pisać mógł ktoś ;P.