Colorado - propozycja na lato 2013



Część już słyszała, część jeszcze o niczym nie wie. Dla tych drugich ogłaszam:
Mucha zaprasza wszystkich chętnych na wyprawę do Colorado w lecie 2013!!!
Gospodarz obiecuje moc niezapomnianych wrażeń, na które to składać się będzie starannie przygotowana i sprawdzona trasa, noclegi w klimatycznych miejscach oraz niezapowiedziane atrakcje jakie przyniosą te dni ;).

Mucha teren poznał już na tyle dobrze, że jest w stanie poprowadzić grupę w naprawdę ciekawe okolice a wszystkie szczegóły logistyczne poukładać bez pośpiechu i z głową. Wstępnie zapowiada trzy dni i 250 mil w raju dla endurozjebów. Nie do pogardzenia wydaje się fakt, że chce nas zabrać na wzniesienia, gdzie przy odrobinie chęci uda się polizać chmury - 14 tys. stóp n.p.m.!!! Sounds gooooood :).

Decyzja należy do nas ale propozycja jest na tyle kusząca, że wg mnie powinna ruszyć silna ekipa. Wstępna analiza kosztów wykazuje, że nie będzie to ruina dla kieszeni. Wydatki które trzeba brać pod uwagę to:
- transport motocykli (wg mnie jest szansa dogadać się z kimś z Uship i załadować całość na raz, co gwarantowałoby niską cenę),
- koszt przelotu (czym wcześniej zostaną ustalone szczegóły tym szybciej można będzie zamówić tańsze bilety)
- koszty pobytu (noclegi + jedzenie + paliwo).
Realne jest zamknięcie się w sumie do $1500 od osoby, a biorąc pod uwagę, że można zobaczyć kawał innego świata i poimprezować w odpowiednim towarzystwie, to nie jest to chyba przesadnie drogo. Raz na jakiś czas trzeba zaszaleć, nie samym chlebem człowiek przecież żyje!
Jeśli już znajdą się chętni to jest dobra rada - najlepiej odpowiednio wcześniej zacząć wrzucać do skarpety po przysłowiowej "kłoderce", wtedy budżet domowy nie odczuje żadnego bólu z powodu tej eskapady.

Należą się oczywiście podziękowania za zaproszenie, zajebiście jest nam miło :).
Ze swojej strony obiecuję zainteresowanie tematem i kontynuację dyskusji na blogu.

3 komentarze:

  1. Popieram . Bylem ,widzialem i to bardzo dobry pomysl :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie większość ma smaka, chodzi tylko o to żeby sytuacja sprzyjała. Mi np. wszystko odnośnie Hammer Run sprzyjało jeszcze do wczoraj. Dziś rano przyszedł list do szanownej małżonki, że ma egzamin 3 listopada o godzinie 10.30am. A co ja planowałem robić tego dnia o tej godzinie? Zapierdalać! A co będzie prawdopodobnie? Będę niańczyć. Nie chciałbym być źle zrozumiany, to jest chlubne zajęcie tyle, że kolizja terminów doprowadza minie do szału. Tak czy inaczej, będę w sobotę po południu. I będzie wypite (z karniakiem za piątkowy wieczór) i pojeżdżone (z karniakiem za sobotni dzień).
    Senkju.

    OdpowiedzUsuń

UWAGA! Aby dodać komentarz nie musisz się logować. Wystarczy kliknąć na opcję Nazwa/adres URL i wpisać swoje imię lub ksywkę.
Śmiało! :)
Każdy wpis musi być zatwierdzony więc proszę o cierpliwość. To dla dobra kultury dyskusji i zachowania pewnych standardów na blogu. Innymi słowy - admin nie śpi, żeby pisać mógł ktoś ;P.